• Oferta powitalna dla wszystkich
  • Rabat do 30%
  • Darmowe pigułki bonusowe
Wsparcie telefoniczne Wsparcie telefoniczne
Godziny pracy 09:00 - 17:00 Telefon Polska: Międzynarodowy telefon:

Urlop nad Jeziorakiem i moja niesamowita historia z młodości

Wydaje się, że jest to jedna z wielu podobnych wakacyjnych historii, a jednak jakimś sposobem zapadła mi w pamięć. Nie pamiętam gdzie i kiedy  ją czytałem. Zresztą jest to chyba mało ważne. Postaram się przytoczyć ją dość wiernie, a jeśli nawet niechcący zmienię jakieś imię lub nazwę sądzę, że nie będzie to miało większego znaczenia dla całości. Brzmiała ona mniej więcej tak:

Nie wiem dlaczego to piszę. Może po to żeby po prostu wyrzucić tą sprawę z siebie. A może też trochę dla młodych facetów, którym wydaje się, że mają ogromny problem z którego nie ma wyjścia, a których teraz mogę symbolicznie klepnąć i ramieniu i powiedzieć: "Wiem jak jest. Nie łam się!". Powiedzmy, że nazywam się Adam, mam 39 lat i pracuję w jednej z dużych instytucji kultury w Warszawie. Od ośmiu lat jestem żonaty z Sylwią, młodszą ode mnie cztery lata. Jest to piękna, zadbana kobieta, ze wspaniałym charakterem. Ma dobrą pracę, na którą wprawdzie czasami narzeka, ale chyba tak "z urzędu", bo w rzeczywistości lubi ją i czuje się spełniona zawodowo. No, i mamy gdzie mieszkać. Taka spokojna mała mansarda "z oknem na park" jak było w jakiejś piosence. Dzieci nie mamy. Na początku nie mieliśmy czasu, później byliśmy trochę leniwi i wygodni, a pojawienie się dziecka to konieczność dużych zmian w dotychczasowym życiu. Wydawało by się zatem, że wszystko jest OK, pełnia szczęścia. Ale tu zaczynają się schody. Taki drobiazg, który może wiele popsuć, taka łyżka dziegciu w beczce z miodem. Teraz mam ochotę się z tego śmiać, ale kiedyś myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Miałem problemy z erekcją. 

Czytając historie z internetu można się znieczulić na takie problemy, w końcu nie takie rzeczy się czyta. Ale uwierzcie mi, to wcale nie jest śmieszne. Swoim zwyczajem próbowałem rozbić problem na czynniki pierwsze, znaleźć przyczynę i rozwiązanie. Uwaga nadchodzi Adaś-mądrala. Zadanie: rozpoznać wroga. Upewniwszy się, że Sylwii nie ma w pobliżu odpalam kompa i zaczynam poszukiwania. Aha, inni też tak mają. Teraz wszystko jasne. Ja za dużo ostatnio pracowałem: a to przygotowanie wystawy, korekta artykułu na wczoraj, wystąpić na konferencji w Łodzi i się nie zbłaźnić. To nie moja wina, bo jestem przepracowany. Nie mam problemów z żadną cholerną erekcją, ja jestem zmęczony i nie potrzebuje Viagry. Dam sobie ze 2 dni, wyśpię się, włączę pozytywne myślenie i wszytko będzie dobrze. A co było później możecie się domyślić. Promieniejąca Sylwia, którą aż chce się pożreć, kolacja z nastrojową muzyką, pachnąca kąpiel, zmysłowa gra wstępna i tyle na dzisiaj! Mnóstwo pikantnych pomysłów, a mój nieodłączny towarzysz patrzy w podłogę i prosi o Naturalna Viagra. Nie chcę przytaczać co wtedy pomyślałem. Sylwia pozwoliła się trochę popieścić ustami, powiedziała coś w stylu, "przepraszam, ale film mi się już urywa, możemy dokończyć rano?". Kochana żona udała, że nie zauważyła moich problemów erekcją, a ja myślałem, że spalę się ze wstydu. A rano (to był jakiś dzień wolny), korzystając z chwilowej nieobecności małżonki siadam do kompa. Uwaga nadchodzi Adam trochę poturbowany w boju, który przyznał, że wezwanie posiłków to wcale nie taka głupia sprawa. Aha, istnieje wiele różnych środków na problemy z erekcją. Kupię, zażyję i pokażę na co mnie stać - Sylwia będzie krzyczała z rozkoszy. Oczywiście, gdzieżby tam dumny Adam poszedł do apteki i do sprzedającej kobiety powiedział, że chce jakiś środek na problemy z erekcją, może być Levitra, Cialis, Viagra  albo Sildenafil . Ja byłem sprytny i postanowiłem sprawdzić, jakie zioła mogłoby mi pomóc. Znajdę, kupię, zażyję, a po krótkim czasie będę sprawny jak dawniej. Miałem lekki zamęt w głowie, bo spośród znalezionych ziół kojarzyłem tylko korzeń żeń-szenia i to też głównie z nazwy. Coś tam wybrałem, kupiłem w sieci, a po dwóch dniach dostałem paczkę. Może z tymi ziołami to ściema, może to trwa dłużej niż mi się wydawało, a może (o zgrozo) mój problem jest poważniejszy niż mi się wydawało. Wieczorem przychodzi Sylwia, zaczyna masować, jest niezmiernie delikatna, a jednocześnie ma w sobie coś elektryzującego, że chciałoby się ją wziąć natychmiast na dywanie czy stole kuchennym. Kiedyś w takich sytuacjach już na starcie czułem, że spodnie są na mnie zdecydowanie za ciasne. 

Teraz będąc pieszczonym na różne sposoby byłem zwyczajnie miękki. No, ja #%&^! Kochana Sylwia, oczywiście nie dała po sobie poznać, że coś jest nie tak. Powiedziała, że ma szaloną ochotę żebym zaspokoił ją językiem i dzisiaj chce tylko tego. Rano postanowiłem odłożyć dumę na bok. Uwaga nadchodzi Adam, który jednak postanowił nadać sygnał SOS. Wchodzę do netu, wpisuję "problemy z erekcją" i kupuję paczkę tabletek Kamagra Oral Jelly . I najważniejsze - dam sobie kilka dni żeby zadziałały. Co nagle to po diable. Pracy przy komputerze mam, jak zwykle, sporo, więc nie muszę się tłumaczyć dlaczego wieczorem całuję Sylwię o czoło i idę coś tam klikać. Powiedziałem, że przed zbliżającym się urlopem chciałbym jeszcze coś dokończyć i zanurzyłem się w pracy. Kilka dni później po powrocie z pracy zastałem w domu totalny bajzel. "Zabieramy ten stary fioletowy śpiwór, czy kupujemy na szybko coś nowego?". Musiałem mieć oczy jak 5 złotych, bo dodała: "Byłeś kiedyś nad Jeziorakiem?". Nawet kilka razy, zawsze przejazdem. Może to śmieszne, ale Jeziorak kojarzył mi się głównie z książką Nienackiego, którą dawno temu wręcz pochłonąłem. W sumie, dlaczego nie. Następnego dnia byliśmy już na miejscu, na wyspie Bukowiec. To niesamowite jak tam spokojnie i tak jakoś naturalnie. Na miejscu zrozumiałem, że chyba właśnie tego mi brakowało. Obserwowałem Sylwię podczas wieczornej kąpieli i poczułem, że coś zaczyna mi pęcznieć. Tej nocy nasz domek wypełniały głębokie jęki Sylwii. Czy na problemy z erekcją pomogły mi zioła, tabletki Levitry czy świeże powietrze i to że przestałem o tym gorączkowo myśleć teraz już nie wiem i mało mnie to obchodzi. Dużą część tygodniowego pobytu nad Jeziorakiem spędziliśmy w domku. A jakiś czas po powrocie znalazłem w domu na biurku test ciążowy z dwiema czerwonymi kreskami. Gdy się odwróciłem zobaczyłem uśmiechniętą Sylwię trzymającą małe wełniane buciki.