• Oferta powitalna dla wszystkich
  • Rabat do 30%
  • Darmowe pigułki bonusowe
Wsparcie telefoniczne Wsparcie telefoniczne
Godziny pracy 09:00 - 17:00 Telefon Polska: Międzynarodowy telefon:

Problem z erekcją jako początek rozpadu wieloletniego i udanego związku

Straszne to były męczarnie. To tak jak z wyobrażaniem sobie, a wręcz obcowaniem z niedolą niewidomych. Od urodzenia ślepiec? Co mu tam, biedulek nie wie co stracił. Widział, ale nie widzi? Cóż za los! Sensacja, włosy rwać z głów! Czerwone tulipany, niezmierzone pejzaże olejne, twarze widziane duszą! Teraz mu cóż, ach ten los podły, zostało? Niech dotyka i weżmie tabletki Viagry lub cialis. ! Palcem widzi, wyobraża, błądzi po szklistej powierzchni taniego sarkofagu, dyrdymały wypowiadane przez kustosza słucha, ale nie widzi! Nic! Pustka!

Podobnie było ze mną. Człowiek raz zasmakował, drugi, trzeci (...) setny, a tu nagle, razem z prezentami, życzeniami i serdecznościami, biologia, ta podła i bezlitosna mateczka, dołożyła mi upominek, o który bynajmniej się nie upominałem , Tabletki Viagry od matki? Wkroczyłem we wstydliwą alejkę męskich problemów. Problemów z erekcją. Nie pokazujcie palcami, nie drwijcie, bo chcę wam podobnego nieszczęścia oszczędzić. Spocznijcie wygodnie, bo wkrótce poznacie sekret nad sekretami, tajemniczą recepturę, skrzętnie spisaną na wyblakłym pergaminie - niedosłownie, ale wiecie o co mi chodzi. Nie będę brał tabletek na potencję jestem mężczyzną po co mi Viagra lub Cialis.

To był maj. Czterdzieste urodziny miały mi stuknąć. Chleb z masłem, chrupiący aż nadto, kawa i do pracy. Niespodziankę zaplanowała świetna rodzinka, ale cóż to za niespodzianka, gdy to ja sobie, ja jedyny! - żyły wypruwam, by te niecne kreatury mogły potem ten mój trud, który się w pieniądze obraca, zamienić na tanie świecidełka, wazony i indyjskie kadzidła zapachowe? Nie o tym, dajmy już spokój. W pracy po staremu; wkradła się pewna rutyna, stażystek żadnych, a więc i oko nudę anonsowało, by we wspólnym spisku z powieką ciążyć jeszcze dotkliwiej. Jakoś to przetrwałem, później już tylko spełznąć po schodach, dopaść samochodu i wybyć w kierunku przystani, azylu - tak wyczekiwanego, jak nigdy. Zegarek? Pasta do butów? Tabletki Viagry?  Niech ich szlag, przecież to nie o tym myślisz! Jedziesz do niej, do tej jedynej! Gorącej, ponętnej. Oni poczekają. Nie wiedzą. 

Wbiegasz po schodach, ściągasz ubrania w locie, ona uśmiechnięta. Gasną światła. Rolety w dół. Gra muzyka, wyro skrzypi. Ale coś nie tak. Odeszły te tłumne kolektywy, parady dostojne ku czci ekstaz, zwichrzone łono buzuje namiętnością, lecz ty - o nieszczęśniku - w niemocy swej wyjesz! 

Nic to. Jedna wpadka. Tamta w płacz, zgrzyt zębów, wypomina. Tu młodość mija, a staremu się oddała! Pieniędzy się domaga, podróż po Europie wyśniła, szkołę baletu odwiedzić pragnie! Nic to. Milczysz, wychodzisz. Gryziesz się z samym sobą. Może z żoną się uda.

Wkroczyłeś do środka. Niemrawo było, ale wiwaty, zachwyty i owacje się rozległy. Tatusiu, a co taki tatuś przybity? Kochanie, w porządku wszystko? Tak, tak, nie - to tylko takie, przepychanki, siłowanie się. Rozumiecie, dajcie spokój dobrzy ludzie, do spania, jutro szkoła. Pudełeczko lekkie, owinięte w sreberku. Klisza do aparatu - też pasję sobie znalazłeś, wazony fotografować starym szajsem? Dzieciaki mówiły, przed nosem machały - niech tata patrzy! W telefonie wszystko jest! Na co to? No na co?

Porozmawiałem z nią szczerze. Żona ślubowała, a więc próbowała postawić. Zapisała się na prywatną wizytę w gabinecie owalnym. Majstrowała, nawet drugą dłoń dołożyła. Palec zmoczyła, pojeździła - a tam nic! Lodowaty, sflaczały syndrom mnie dopadł. Tamta nic! Leży, zamyślona. Może wie? Tamta nie dzwoniła, nie wysyłała. Koszulę zmieniałem. Zapach? Nie ma mowy, przecież perfumy takie same. Po prostu się martwi. 

Przemówiła. Ulga, bo zaproponowała pomoc. Drugi tydzień - prawie zapomniałem. Wizyta, wspólna zresztą, całkiem przyjemna. Dotyk wzbudził emocje, ale to lekarz! Kochanie, przysięgam! Sama wybrałaś panią doktorową! To nie mój pomysł! Wybaczyła, przeprosiła.

Dwie pastylki będzie łykał przez dzień, a trzecia na noc. Wodą niech popija! - monotonnie nawija starucha. Jedna, druga, trzecia, siódma! Pod autem pół opakowania pożarłeś! Do domu, ludzie dobrej woli, pociechom uszy zatkajcie, głowy pod garnki chowajcie! Ależ to była symfonia spoconych ciał! Orkiestra na bis przygotowała coś z Mozarta, a nawet Haendla wygrali! Owacje, istny szał, trans pierwszego skrzypka! Koncertmistrz ściska się z dyrygentem, a tam nadal! Nadal się chce!

Poranek obok niej. Cudne uczucie, satysfakcja, spełnienie. Wstajesz, ręcznik na przesuszone ciało zarzucasz, by strącić go przed lustrem. Matko jedyna! Krosta na kroście! Czyraki, poczerniałe, spleśniałe, nabuzowane żółcią i innym dziadostwem! Drugi krzyk, bo weszła po podpaskę. Cały dom na nogach, konsylia obradują, pół rodziny już wie, bo teściowa bocianiego gniazda przy telefonie nie opuszcza! Marto! Hanno? Henryk jest chory! Mowa! Toć my wiemy! Nie, nie, nie! To poważne! Uszu nadstawcie!

Z domu precz! Wszyscy! Na podjeździe czekali, a potem pojechali. Tylko meble zostały. Sam sobie okłady robiłem. Potem pojawiła się ona - ta cudna, przepiękna i pachnąca chlebem kobiecina, jako ta piekarnia mobilna, co to buły z mąki płowej wypieka, jawić mi się zaczęła niby mucha latająca, bo z takim uporem, zażartym i maniakalnym, wkradła mi się do serca. Dała lekarstwo. Maść przepisała, tabletkę na złagodzenie przemyciła. Wszystko cudnie się wyleczyło.

Drodzy państwo, przepraszam za ten emocjonalny opis, ale to naprawdę rzeczy ważne, niewąskie i normalne. Wiedzcie, że moje problemy z erekcją doprowadziły do: rozwodu, rozpadu rodziny, wpędzenia w spiralę długów, ekskomuniki towarzyskiej. Mogłem brać Viagrę ale byłem taki męski , ze nie chciałem. Stałem się wyrzutkiem, który patrzył niepewnie w przyszłość. Chwiała mi się pod nogami podłoga, którą - jak błędnie sądziłem - oparłem na solidnym fundamencie. Cóż robić? Problem finansowy zażegnany, miłość, co prawda inna, bo młodsza, odzyskana, ale wciąż ten nierozerwalny kłopot mi ciąży? Problem z erekcją! Otóż to, nie wina mnóżcie, a tego mi odejmijcie! Chętnym podam w szczegółach preparaty, które mi podawano - czego odradzam, jak ognia, odradzam! Jak nie stoi, to niech chociaż nie boli!