• Oferta powitalna dla wszystkich
  • Rabat do 30%
  • Darmowe pigułki bonusowe
Wsparcie telefoniczne Wsparcie telefoniczne
Godziny pracy 09:00 - 17:00 Telefon Polska: Międzynarodowy telefon:

Męska sprawa i stres związany z powiedzeniem prawdy swojej ukochanej

Faceci mają to do siebie, że ciężko im przyznać się do problemów intymnych. Większość z nas chcę się chwalić swoją potencją i dobrymi wynikami w sprawach zbliżeń z kobietami. Już jako młody chłopak byłem ukierunkowany na imponowanie dziewczynom. Może to śmieszne, ale między facetami jest tak, że są jak koguty. Każdy przed sobą się wdzięczy i chwali, że jest najlepszy. Nie istnieje coś takiego jak przyznanie się do swoich słabości. Całkiem inaczej niż z kobietami, które rozmawiają o wszystkim. Takie przyjaciółki potrafią się pochwalić, ale i także pożalić. Między facetami jest natomiast inna zażyłość. Żaden z nas nie chce pokazać, że jest słaby, że ma z czymś problem. Oczywiście pewność siebie imponuje kobietom, chcą mieć macho, który niczego się nie boi i może wszystko. My, młode chłopaki dorastaliśmy w takim środowisku, gdzie nie mówi się o tym, co nas boli, bo to facet jest tym twardym, głową rodziny i tak dalej.

Oczywiście będąc młodym nie myślałem o żadnych problemach z erekcją,  wręcz uważałem się za bożka w tych sprawach. Miałem sporo dziewczyn i nigdy się na mnie nie zawiodły. Często byłem dumny z siebie i swoich osiągnięć. Jak to nastolatek beztrosko żyłem.Mając dopiero 41 lat poznałem kobietę swojego życia. Późno, ale tak naprawdę to żyłem życiem kawalera do tego czasu. Bardzo szybko wiedziałem, że to jest ta jedyna. Byłam już wtedy dosyć znany w swoim małym mieście. Założyłem z kolegami kapele i graliśmy po weselach. Całkiem dobrze nam szło, a ja w zespole byłem wokalistą. Miałem dobry głos i niezłą twarz. Często korzystałem ze swoich atutów. Dziewczyny lgnęły do mnie jak do jakiejś gwiazdy z pierwszych stron gazet, a ja umiałem to zręcznie wykorzystywać. Nic jednak na dłużej. Stały związek trwał u mnie maksymalnie 6 miesięcy. Kobiety zwykle nie wytrzymywały moich częstych weekendowych nieobecności. Swoją przyszłą żonę poznałem właśnie na weselu i właśnie z nią zaliczyłem pierwszą wpadkę tego typu. 

Na którymś spotkaniu poszliśmy do łóżka. Byłem taki pewny siebie i jakże się zdziwiłem, kiedy okazało się, że mam jakiś problem. Wtedy to nie był właściwie jeszcze problem, byłem lekko w szoku i szybko to usprawiedliwiłem stresem przed pierwszym zbliżeniem. Wydawało mi się to dziwne, bo nigdy tak nie miałem.Tak naprawdę było mi wstyd, przecież zawsze grałem główną rolę. Pomyślałem, że to jednorazowy niewypał. Tak naprawdę zacząłem się martwić na drugim, trzecim i kolejnym spotkaniu, kiedy to znów mimo wielkiego podniecenia nie mogłem z siebie wykrzesać nic. Moja dziewczyna mówiła, że nic się nie dzieje i że rozumie, że nie zależy jej na seksie tylko na mnie, ale jak ja się czułam wewnętrznie źle, to nikt sobie nie może wyobrazić. Była to ta jedyna, czułem podniecenie, chciałem zbliżenia a mój penis odmawiał posłuszeństwa. Na chwilę wstawał, a potem opadał. Nie myślałem jeszcze o tym jak o problemach z erekcją. Tłumaczyłem sobie, że to ze zmęczenia, zwłaszcza że od poniedziałku do piątku pracowałem dorywczo a weekendy przez całe noce grałem.Przy kolejnym nieudanym zbliżeniu wymyśliłem swojej dziewczynie, że chce zaczekać z seksem do ślubu i może dlatego lepiej powstrzymać się od fizycznych kontaktów. Ja i powstrzymywanie się? Sam nie wierzyłem w to co mówię, ale robiłem wszystko, by bronić swój honor.Tak Minęło kilka tygodni, mimo że rozrywało mnie z podniecenia, nie próbowałem robić nic, by znów nie polec.Z czasem zrodziła się we mnie taka myśl, że może to tylko z  tą dziewczyną mam taki problem. Myślałem o Viagrze. Wiedziałem co do niej czuje i byłem pewien, że ją kocham, ale czasem tak jest, że ludzie nie zawsze się potrafią zgrać pod kątem współżycia. Nadal nie dopuszczałem do siebie myśli, że to ja mogę mieć problemy z erekcją.Na którymś naszym występie wypiłem trochę i oczywiście wstąpił we mnie dawny bohater. Zacząłem podrywać jakąś tańczącą kobietę, mimo że była z kimś. Udało mi się wyrwać z nią w ustronne miejsce. Nie wiem czego się spodziewałem, chyba najbardziej tego, żeby sobie udowodnić, że mną jest wszystko w porządku. Zabrałem się odważnie do rzeczy. Moja męskość urosła, lecz za chwilę już było po wszystkim.

Byłem zażenowany a kobieta wyraźnie zawiedziona. Oczywiście mogłem  znów zwalić na alkohol, ale już wiedziałam, że to nie problem w mojej dziewczynie.Problem był we mnie i to już w dwóch w sprawach: problem z erekcją i problem ze zdradą swojej dziewczyny. Wyrzuty sumienia, wstyd, niemoc. Tak, facet to ma też, niestety. Normalnie kobieta pobiegłaby do swojej przyjaciółki opowiedzieć o swoim problemie i zaraz miałaby tysiąc rad co zrobić, jak postępować, ale ja nie mogłem pożalić się swoim kumplom.Żeby mnie wyśmiali? Żeby mieli ubaw? Nie mogłem tego zrobić.Zacząłem coraz więcej pić na swoich występach, ale już nie miałem ochoty sprawdzać swoich możliwości. Wiedziałem co jest grane. Spędziłem długie godziny przed komputerem szukając na różnych forach podobnych przypadków. Biłem się z myślami jak to powiedzieć swojej dziewczynie i czy jej to w ogóle powiedzieć. Ona naprawdę uwierzyła, że jestem tak prawym człowiekiem, że czekam z seksem do ślubu. Czułem się jak śmieć, że oszukuje osobę, którą kocham, a jednocześnie nie mogłem okazać słabości uśmiechając się na każdym występie. Łatwiej mi to przychodziło gdy coś wypiłem.       

 Któregoś wieczoru znowu siedziałam ze swoją kobietą, całowaliśmy się i miałam ochotę na coś więcej. Wiedziałam, że moja dziewczyna też jest rozpalona. Byłaby już tyle razy moja, gdybym mógł, gdybym był prawdziwym mężczyzną. Takie myśli miałam o sobie. W jednej chwili popatrzyłem na nią i powiedziałam z rozpaczą  „nic nie zrobię, rozumiesz? Mam problemy z erekcją, nie staje mi, możesz mnie rzucić." Poczułem się jak zbity pies. Ona mnie przytuliła, może Viagra? Milczała przez chwilę, a potem powiedziała, że mnie kocha i razem się z tym uporamy. Nie miałam ochoty o tym rozmawiać. Chciałem wstać i wyjść, ale jej podejście sprawiło, że poczułem ulgę, przynajmniej w tej kwestii. Szybko stwierdziła, że trzeba wybrać się do lekarza i ustalić konkretnie co się dzieje. Pewnie bym się wzbraniał przed tym, ale naprawdę chciałem przeżyć z nią pierwszy raz. Absolutnie nie zgodziłem się, by poszła ze mną, ale już w kolejnym tygodniu byłem u właściwego lekarza. Potwierdziły się moje obawy, ale też rozmowa z kompetentnym specjalistą dała mi dużo. Przepisano mi odpowiednie leki i polecono Viagrę. Ciężko było przyznać się przed sobą, że jestem impotentem, bo tak to fachowo się nazywało.

Moje problemy z erekcją minęły. NA początku używałem Viagrę , Cialis i Levitrę. Udało się je wyeliminować prawie całkowicie. Pierwszy raz z moją kobietą był naprawdę cudowny i byłem z siebie niesamowicie dumny. Stałem się znowu sobą, odważnym, wesołym mężczyzną. Nie będę się wybielał. Jesteśmy już 10 lat po ślubie i jestem szczęśliwy ze swoją żoną, ale nigdy nie powiedziałem jej o zdradzie. Pewnie większość facetów powiedziałaby, że to nie była zdrada, bo przecież nawet nie włożyłem. Może jestem najzwyczajniej tchórzem, a może sam sobie wmawiam, że nie warto o tym wspominać. Warto natomiast walczyć o swoje szczęście i dać sobie szansę. Na prawdę też przyjdzie czas.