• Oferta powitalna dla wszystkich
  • Rabat do 30%
  • Darmowe pigułki bonusowe
Wsparcie telefoniczne Wsparcie telefoniczne
Godziny pracy 09:00 - 17:00 Telefon Polska: Międzynarodowy telefon:

Mały duży problem męża i jego skłonności do stresu z tym związane

Myślałam, że już mi nic w życiu mnie nie zaskoczy. Mama czwórki dzieci i kochający mąż u boku, dom w trakcie budowy, stabilizacja finansowa. Czego chcieć więcej? Po tak trudnych przejściach myślałam, że już nic mnie nie pokona. To był mój czwarty związek i tym razem wydawało mi się, że trafiłam w dziesiątkę. Ile razy przecież może się nie układać? Mówi się że do trzech razy sztuka, może u mnie miało być do czterech, albo po trzech. Lekkie odchylenie od normy. Kochany mąż chodził do pracy. Nie było go w domu całymi dniami, a ja pielęgnowałam nasze gniazdko. Powoli wykańczaliśmy dom. Dzieci chodziły do szkoły. Wiadomo, problemy dnia codziennego, lekkie przepychanki między dzieciakami, ale ogólnie było głośno i wesoło jak w każdej większej rodzinie. 

Między mną a mężem układało się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o sprawy łóżkowe oczywiście również. Eksperci twierdzą, że udany seks to podstawa dobrego związku i u nas tak właśnie było bez Viagry lub Levitra. Wieczorami zawsze mieliśmy czas dla siebie.  Nie mogłam narzekać na swojego męża. Czasem nawet ja przy nim wysiadałam, a on się śmiał, że jestem już za stara na te "klocki". Wszystko oczywiście w formie droczenia się, żeby na drugi dzień nadrobić straty. Nie spodziewałam się, że tak podstępnie wkradnie się do nas problem z erekcją, który potem zaważy na naszym związku. Zawsze starałam się by mąż był w pełni usatysfakcjonowany i tak zawsze było. 

Któregoś dnia wieczorem wskoczyłam w ładne ciuszki i zamierzałam spędzić miły wieczór z moim panem. Zaczęłam się do niego zalecać, jak zawsze zresztą, ale wyczułam jakiś dziwny opór z jego strony. Pomyślałam, że się droczy i udaje zmęczonego ale nie....to był początek. Nie mówię, że wcześniej sytuację takie nie zdarzały się z mojej i z jego strony, bo czasem człowiek jest tak padnięty, że nie ma siły kompletnie na nic, ale to jakoś mnie zaniepokoiło. Odpuściłam gdy powiedział, że jest zmęczony i idzie spać. Sytuacja taka zaczęła się powtarzać najpierw rzadko, a potem coraz częściej. Kilka razy nawet zażartowałam, że ma problemy z erekcją i musi żarzyć Viagrę, a on się śmiał i mówił, że nie jest starym dziadkiem jeszcze i mi pokaże jak można bez leków na potencję. 

Gdy jednak przychodził wieczór i sytuacja znów się powtarzała ja byłam poirytowana a mąż obracał to w żart albo po prostu się obrażał gdy mówiłam, że jest coś nie tak dziadku , weź Levitrę lub Viagrę. Mijały tak tygodnie, miesiące i coraz częściej mąż mówił, że jest zmęczony albo próbował i rezygnował bardzo szybko. Najgorszą była świadomość kiedy stwierdziłam, że nie ma wzwodu. Powolutku wkradły się też pewne podejrzenia. Najpierw myślałam, że może to ze mną jest coś nie tak, może już nie jestem tak atrakcyjna i już go nie podniecam w takim stopniu jak kiedyś. Potem oczywiście przyszła myśl o kochance. Często czyniłam mu różne insynuacje w stylu " już cię nie podniecam?" ," A może masz jakąś ładniejszą na boku?". Po pewnych przemyśleniach, oczywiście bez obecności męża, który wszystko bagatelizował, doszłam do wniosku, że ma problemy z erekcją i potrzebuje leku na potencji , może Viagra? Zaczęłam czytać różne artykuły i analizowałam jego zachowanie. Sytuacja była bardzo typowa: albo udawał, że jest zmęczony i niezdolny przez to, albo zabierał się do rzeczy, ale z marnym skutkiem.Cały czas pisze co czułam ja, ale teraz zaczęłam się zastanawiać co czuję mój mężczyzna, kiedy ciągle podejrzewam go zamiast wesprzeć. Postanowiłam obrać inną taktykę. Zaczęłam delikatnie mówić, że prawdopodobnie nasze problemy wynikają z zaburzenia erekcji , że wiem, że jest to delikatna sprawa, ale wcale nie należy do rzadkości. Nie wiem czy tylko z moim mężem tak ciężko przychodziła rozmowa na taki temat, ale podejrzewałam, że większość wstydzi się przyznać do swojego problemu i wręcz uważa to za utratę męskości. 

Jak  dobrać słowa żeby go nie urazić? Starałam się być jak najdelikatniejsza, ale za każdym razem, jak tylko próbowałam poruszyć temat słyszałam głośne westchnięcie męża i coś w stylu " ty znowu o tym samym"," to tylko przejściowe zrozum, że pracuje, nie leżę. Mam prawo czuć się zmęczony". Starałam się jak najbardziej delikatnie powiedzieć, że powinniśmy z tym pójść do specjalisty, że to źle wpływa na nasz związek i boję się o jego przyszłość. Mąż gdy słyszał samo słowo " specjalista" wpadał od razu w gniew albo wykrzykiwał, że robię z niego impotenta. Obracał się na bok obrażony spać. Tak bardzo chciałam mu pomóc a z drugiej strony miałam tego powoli dość. Też jestem kobietą i też mam swoje potrzeby.  

Przecież nie byliśmy wcale starzy nie musi brać tabletek Viagry czy Cialis . Mając po trzydzieści kilka lat byliśmy jeszcze w pełni sił, a nasze cudowne pożycie zamieniło się w agonię staruszków. Okropne uczucie patrzeć jak nasz związek ulega degradacji przez tak, wydawać by się mogło, blachą sprawę. Powoli przestałam zwracać na to uwagę. Powoli się poddaję. Próbowałam tyle razy i nie widzę już innego wyjścia, jak tylko związać męża i zaciągnąć go na siłę do lekarza i wypisać mu Viagrę. Czytałam wiele artykułów i podobnych  historii, które miały cudowne zakończenia. Nie wiem jednak jak swoje zakończyć, ponieważ już ponad rok jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Wiem, że istnieje wiele leków na potencję i w dzisiejszych czasach nie jest problemem wyleczenie samej przypadłości, lecz problem jest w przyznaniu się do problemu z erekcją. Pewnie gdybym była kobietą i miała mieć amputowaną pierś to, czułabym się podobnie do mężczyzny, który musi przyznać się do tego, że zawiódł w jakiś sposób. Myślę, że jesteśmy na etapie kiedy już przestało nam zależeć na rozwiązaniu tego problemu. Przestrzegam innych by nie bagatelizować tej sprawy. Trzeba na pewno rozmawiać o problemach z erekcją, bo rozwiązanie czasem jest w zasięgu ręki. Jak widać mi się nie udało, ale może kiedyś podejmę jeszcze walkę.